Prezes Orlenu: Wsparcie Roberta Kubicy było bardzo dobrą inwestycją

Prezes Orlenu: Wsparcie Roberta Kubicy było bardzo dobrą inwestycją

Dodano: 
Logotyp Orlenu na bolidzie Williamsa
Logotyp Orlenu na bolidzie Williamsa / Źródło: Newspix.pl / Moy
Daniel Obajtek, prezes PKN Orlen nie kryje swojego zadowolenia ze wsparcia dla Roberta Kubicy w jego powrocie do Formuły 1. Inwestycja w sponsoring zespołu Williams, w którym jeździ Polak, wpłynęła na rozpoznawalność marki na świecie.

Wielki logotyp Orlenu na tylnym skrzydle, nosie, lusterkach i bocznej obudowie silnika, ekspozycja reklamowa na kaskach kierowców oraz kombinezonach i strojach całego zespołu. Tak prezentuje się obecność polskiego koncernu paliwowego w najbardziej prestiżowej dyscyplinie sportów samochodowych na świecie.

PKN Orlen sponsorem Williamsa

Powrót Roberta Kubicy do Formuły 1 nie byłyby możliwy, gdyby nie wsparcie PKN Orlen. Polski koncern, według nieoficjalnych informacji, wsparł zespół Rokit Williams Racing kwotą 10 mln euro za sezon. Na pierwszy rzut oka, kwota może wydawać się bardzo wysoka. Jeśli jednak przeanalizuje się, co w zamian otrzymał koncern, okazuje się, że mógł być to promocyjny strzał w dziesiątkę.

Powrót Kubicy do Formuły 1 jest jedną z najbardziej pozytywnych historii w dziejach sportu. Po latach walki o powrót do sprawności po dramatycznym wypadku Polak zasiadł za kierownicą bolidu, w dyscyplinie, w której ścigają się tylko najlepsi kierowcy świata. Jest to dowód nie tylko wielkiej determinacji, ale także talentu, który doceniają zespoły i zawodnicy w padoku. Rzeczywistość Formuły 1 zmieniła się jednak przez kilka lat, przez które Kubicy w tym sporcie nie było. Obecnie, mniejsze zespoły, a do takich – mimo wspaniałej historii – należy Williams, opierają się na tak zwanych „pay driverach”. Są to kierowcy, którzy poza talentem, są w stanie dostarczyć do zespołu także pokaźną walizkę z gotówką. Robertowi Kubicy w powrocie do F1 pomógł PKN Orlen.

Co na powrocie Kubicy zyskał PKN Orlen? Bardzo wiele. Nie dość, że logotyp koncernu jest bardzo widoczny podczas każdego weekendy wyścigowego, to jeszcze firma zapewniła sobie obecność Kubicy w kampanii reklamowej oraz licznych imprezach. Podczas 10. edycji wydarzenia Verva Street Racing, które odbędzie się 24 i 25 sierpnia w Gdyni, gośćmi mają być obaj kierowcy Williamsa - poza Polakiem, pojawić się ma także jego zespołowy kolega - George Russell.

Jak powiedział Daniel Obajtek, prezes Orlenu, współpracę z Williamsem widać już także w zestawieniach sprzedaży.

– Są dwa podejścia do tego tematu. Po pierwsze jest podejście biznesowe, a po drugie jest podejście CSR-owe i sportowe. Widzimy wzrosty, jeżeli chodzi o handel detaliczny. W związku z tym widzimy, że to biznesowo się nam opłaca – powiedział dla portalu gazeta.pl Daniel Obajtek, prezes PKN Orlen.

Robert Kubica w Formule 1

Tegoroczne starty Roberta Kubicy w Formule 1 to jego drugi występ w tej dyscyplinie sportu. Poprzednio, pierwszy i jedyny Polak w „królowej motorsportu” startował w barwach BMW Sauber i fabrycznym zespole Renault. Swoje występy w F1 rozpoczął w 2006 roku. Do 2009 startował w barwach BMW. W 2010 roku dołączył do zespołu Renault. Jego starty zostały przerwane przez wypadek, którego doznał w rajdzie Ronde di Andora w 2011, który odbywał się w przerwie sezonu Formuły 1. W wyniku wypadku Robert Kubica odniósł poważne obrażenia prawej ręki, które zmusiły go do zawieszenia kariery sportowej. Przez wiele lat walczył o to, aby powrócić do ścigania. W trakcie rehabilitacji wrócił do rajdów, w których w 2016 roku, wraz z Maciejem Baranem, zdobył tytuł Mistrza Świata WRC2.

Do Formuły 1 wrócił jako kierowca rozwojowy Williamsa na sezon 2018. W 2019 osiągnął postawiony sobie cel. Jako kierowca wyścigowy zasiadł za kierownicą bolidu FW42 w zespole RoKit Williams Racing. W 2008 roku, w Grand Prix Kanady odniósł swoje pierwsze i jedyne zwycięstwo. Stało się to rok po bardzo groźnym wypadku, którego doznał na tym samym torze.

Czytaj także:
PKN Orlen złożył wniosek do KE. Chodzi o planowane przejęcie Grupy Lotos

Źródło: WPROST.pl / Gazeta.pl

Czytaj także