Właściciel Lamborghini spełnił marzenie 5-latka. Dzieciak był przeszczęśliwy

Właściciel Lamborghini spełnił marzenie 5-latka. Dzieciak był przeszczęśliwy

Dodano: 
Jeremy Neves spełnił marzenie 5-latka
Jeremy Neves spełnił marzenie 5-latka / Źródło: Facebook / Jeremy Neves
Wczoraj pisaliśmy o historii 5-latka, który podwędził rodzicom auto i pojechał z Utah do Kalifornii kupić Lamborghini, mając 3 dolary w kieszeni. Został zatrzymany na autostradzie. Teraz okazało się, że marzenie chłopaka spełnił wzruszony właściciel Lamborghini.

Przerażonego 5-latka policja zatrzymała na autostradzie, prawdopodobnie ratując mu życie. Teraz jego wymarzone Lamborghini pokazał mu i przewiózł nim Jeremy Neves, właściciel Huracana.

– Wiecie jaka była pierwsza myśl, gdy o tym usłyszałem? Ten dzieciak będzie miał szczęśliwe życie. Dlaczego? Bo wie czego chce! Zrobi wszystko, żeby to osiągnąć! Nie pozwoli się nikomu zniechęcić! W dodatku jest szczery – powiedział policjantom prawdę! – stwierdził Jeremy Neves.

Przejażdżkę z 5-latkiem, który nazwa się Adrian Zamarripa, opublikował na swoim Facebooku.

Cała historia zakończyła się dobrze, choć nie musiała. Zaczęło się od kłótni brzdąca z mamą. Mały postanowił wymusić na rodzicach zakup… Lamborghini! Miał całe 3 dolary. Rodzice obrócili sprawę w żart, wydawało się, że sprawa jest zamknięta. Wówczas chłopiec postanowił, że sam pojedzie do salonu i rozejrzy się, co i jak. Znalazł salon w Kalifornii, oddalonej od Utah parę ładnych mil, w której mieszka jego siostra.

Podwędził rodzicom kluczyki do Dodge’a Journey’a, odpalił auto i wyjechał z rodzinnego Odgen. Potem pojechał na autostradę Interstate 15 i zaczął nią mknąć w kierunku słonecznego stanu i wymarzonego salonu Lambo.

Dlaczego samochód zwrócił uwagę policjantów? 5-latek jechał nim bowiem bardzo wolno, za wolno jak na taką drogę. Poruszał się z prędkością mniej więcej 30 mil/h (48 km/h), jak zaświadczyli policjanci. Kilkanaście minut zajęło im przerwanie podróży marzeń.

Najpierw włączyli koguty, a chwilę potem 5-latek nieudolnie stanął po lewej stronie jezdni. Funkcjonariusze myśleli, że kierowca Dodge’a zemdlał albo dostał zawału. Gdy podeszli, okazało się, że za kierownicą siedzi małe dziecko, ledwie sięgające pedałów. I tak niskie, że nie widzące przestrzeni przed autem.

Chłopiec bardzo płakał, kiedy rozmawiał z policjantami. Opowiedział, że chciał pojechać do siostry, do Kalifornii i kupić wraz z nią Lamborghini. Prawdziwe.

Rodzice dziecka, na przesłuchaniu, powiedzieli, że nie uczyli chłopca jeździć. Wszystko, co udało mu się zrobić, zaobserwował sam podczas wspólnych podróży. Potwierdzili też wiek syna, bo policjanci powątpiewali w to, że ma 5 lat, zważywszy na jego wzrost (jak na dziecko był dość duży).

Mimo że wszystko skończyło się dobrze, prawdopodobnie sprawą zajmie się lokalny sąd. Rodzice mogą zostać ukarani za niedostateczną opiekę na dzieckiem, które – według ich zapewnień – zostawili ze starszym rodzeństwem.

Tymczasem marzenie Adriana zostało spełnione. Już jechał Lamborghini.

Opracował:
Źródło: CNN

Czytaj także