Przypadek pierwszy – wszystko zaczęło się od zawiadomienia, które otrzymali funkcjonariusze, ws. kradzieży Toyoty wartej ponad 100 tys. zł. „Auto zniknęło z parkingu na terenie Wilanowa. Sprawca nie włamał się do pojazdu i nie odjechał nim z miejsca – samochód został zabrany przy wykorzystaniu lawety” – ustalili mundurowi.
Niedługo po otrzymaniu zgłoszenia służby przystąpiły do działań – sprawa przydzielona została członkom wydziału kryminalnego wchodzącego w skład warszawskiej jednostki policji. „Funkcjonariusze bardzo dokładnie przeanalizowali zgromadzone informacje, przeprowadzili rozpoznanie w rejonie kradzieży i dotarli do kamer monitoringu, które obejmowały miejsce zdarzenia. Zabezpieczone nagrania pozwoliły im odtworzyć sposób działania sprawców oraz ustalić lawetę wykorzystaną do zabrania samochodu” – poinformował zespół prasowy we wtorkowym komunikacie.
„Kryminalni krok po kroku weryfikowali kolejne informacje, ustalając zarówno użytkownika pojazdu, jak i miejsce, w którym mógł on przebywać. Zebrane dane doprowadziły policjantów do jednej z posesji w Zielonce. Funkcjonariusze objęli teren obserwacją. Kiedy wytypowana laweta wyjechała z posesji, przystąpili do akcji” – wskazali. W kabinie znajdowało się znajdowało się czterech mężczyzn w wieku 34-42 lat – wszyscy zostali zatrzymani. „Trzech z nich to obywatele Polski, a jeden – obywatel Ukrainy” – ujawnili mundurowi.
Sukces policjantów z Warszawy. Co z zatrzymanymi? Prokuratura zadecydowała ws. aresztu
Na tym działania się nie zakończyły. „Podczas sprawdzania rozległego terenu posesji funkcjonariusze odnaleźli samochód skradziony kilka dni wcześniej w Wilanowie. Ujawnili tam również kolejne pojazdy, których pochodzenie wzbudziło ich poważne podejrzenia. Jeden z nich był częściowo rozmontowany i figurował w policyjnych systemach jako utracony w wyniku kradzieży na terenie Warszawy. Jego wartość oszacowano na ponad 92 tys”. – ustalili.
Samochód został niebawem zidentyfikowany – okazało się, że jego właścicielem nie jest obywatel Polski. „Z ustaleń wynikało, że zostało skradzione na terenie Holandii. Policjanci zabezpieczyli także samochód z wyciętymi polami numerycznymi, co uniemożliwiało na tym etapie odczytanie jego rzeczywistych cech identyfikacyjnych” – zastrzegli mundurowi. „W trakcie przeszukania jednego z pojazdów funkcjonariusze znaleźli również przedmioty, które ze względu na swój charakter mogły służyć do ingerowania w zabezpieczenia samochodów i umożliwiać ich kradzież. Zabezpieczono także telefony, które zostały poddane szczegółowej analizie” – poinformowali.
„Specjaliści przeprowadzili szczegółowe badania oznaczeń identyfikacyjnych pojazdów i ich podzespołów. Było to szczególnie istotne, ponieważ mechanizm działania sprawców miał polegać nie tylko na kradzieży samochodów, głównie Toyot, lecz także na ich późniejszej «legalizacji». Mogło to obejmować ingerowanie w numery identyfikacyjne, wykorzystywanie dokumentów lub danych innych pojazdów oraz przygotowywanie skradzionych aut do ponownego wprowadzenia do obrotu” – wyjaśnili eksperci.
Materiał dowodowy pozwolił postawić czterem zatrzymanym zarzuty. Są oni – jak podała asp. szt. Marta Haberska – podejrzani o dokonanie „wspólnie i w porozumieniu kradzieży samochodu przy użyciu lawety oraz paserstwa kolejnych pojazdów pochodzących z przestępstw dokonanych w Polsce i za granicą”. „Jeden z zatrzymanych – 42-latek – był ponadto poszukiwany na podstawie listu gończego i nakazu doprowadzenia. Na wniosek policjantów z Komisariatu Policji Warszawa Wilanów, poparty przez Prokuraturę Rejonową Warszawa-Mokotów, sąd zastosował wobec wszystkich czterech mężczyzn tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy” – przekazała oficer prasowa Komendy Rejonowej Policji Warszawa II (KRP II – Mokotów, Ursynów, Wilanów).
Mundurowi zdecydowali się jednak kontynuować śledztwo. „Nadal analizowali zabezpieczone materiały, weryfikowali powiązania pomiędzy podejrzanymi i ustalali miejsca, do których mogły trafiać skradzione samochody. Na terenie innej posesji ujawnili kolejne pojazdy, wiele elementów i podzespołów samochodowych oraz następne auto pochodzące z kradzieży z włamaniem. Wartość tego samochodu oszacowano na ok. 94 tys. Na miejsce skierowano również policyjnych techników, którzy wykonali szczegółowe oględziny oraz zabezpieczyli ślady i materiał dowodowy do dalszych badań” – dowiedzieliśmy się z komunikatu opublikowanego w dniu 22 września.
Jeden z mundurowych mocno ucierpiał w trakcie działań
W trakcie kolejnej akcji w ramach trwającego dochodzenia kryminalni „zatrzymali kolejnych trzech mężczyzn podejrzewanych o udział w przestępczym procederze”. „W ich przypadku zgromadzony przez policjantów materiał pozwolił na przedstawienie zarzutów dwóm z nich. Na wniosek śledczych i prokuratora sąd podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu jednego z podejrzanych – 33-letniego obywatela Polski. W ramach obu realizacji policjanci ujawnili łącznie 25 pojazdów pochodzących z kradzieży. Zdecydowaną większość stanowiły samochody marki Toyota. Zabezpieczono również jedno Audi. Pojazdy zostały przewiezione na parkingi policyjne, gdzie są poddawane dalszym, szczegółowym badaniom” – poinformowała przedstawicielka policji.
„Funkcjonariusze zabezpieczyli ponadto wiele części samochodowych, podzespołów oraz elementów wyposażenia pojazdów. Przedmioty te są obecnie badane przez biegłych. Ich opinie pozwolą ustalić pochodzenie zabezpieczonego mienia, określić, z jakich samochodów wymontowano poszczególne części, a także wykazać ewentualne powiązania z innymi kradzieżami. Badania mają również pomóc w ustaleniu, czy i w jaki sposób dokonywano zmian w oznaczeniach identyfikacyjnych pojazdów w celu ich późniejszej «legalizacji»” – wskazała.
Niezwykle wstrząsającym faktem jest to, że wartość odzyskanych samochodów, części oraz zabezpieczonego sprzętu mogącego służyć do popełniania przestępstw oszacowano na blisko 1 500 000 PLN. „Policjanci zabezpieczyli także obszerny materiał, który pozwoli na dalsze wyjaśnianie skali działalności podejrzanych” – poinformowała asp. szt. Haberska. To nie oznacza jeszcze, że ogłoszono ostateczny finał akcji. „Sprawa ma charakter rozwojowy. Policjanci nadal analizują zgromadzone dowody i sprawdzają, czy podejrzani mogą mieć związek z innymi kradzieżami samochodów, przypadkami paserstwa oraz „legalizowaniem” pojazdów pochodzących z przestępstw. Niewykluczone są kolejne zatrzymania, a dotychczasowa lista zarzutów może zostać rozszerzona” – poinformowała rzeczniczka.
Przypadek drugi – w okolicy Wołomina, czyli w regionie Mazowsza, policjanci z grupy Orzeł namierzyli kolejną dziuplę. „W kompleksie leśnym odnaleźli białą Toyotę, która nie posiadała założonych tablic rejestracyjnych. Funkcjonariusze zwrócili uwagę na wjeżdżającego do lasu busa. Podejrzewając, że mogą być to paserzy, postanowili ich obserwować z pewnej odległości. Z pojazdu wysiadło trzech mężczyzn, którzy od razu podeszli do zaparkowanej Toyoty. Ich zachowanie wskazywało, że będą demontować auto na części” – wskazał mł. asp. Bartłomiej Śniadała.
Mundurowi postanowili ruszyć w ich kierunku. „Na ich widok mężczyźni rzucili się do ucieczki. Dwóch z nich wsiadło do busa. Kierowca próbował najechać na interweniującego policjanta. Finalnie nie udało im się uciec i obaj mężczyźni zostali zatrzymani. Ostatni z mężczyzn rzucił się do ucieczki w głąb lasu, a po chwili zaatakował ścigającego go policjanta. Gdy funkcjonariusze dogonili uciekiniera, ten nadal był agresywny i uderzał ich rękami. Został obezwładniony i zatrzymany. W wyniku ataku agresora jeden z policjantów doznał urazu twarzy” – przekazał przedstawiciel Komendy Stołecznej Policji.
Mazowsze. Kolejna „dziupla” zlikwidowana. Tym razem w pobliżu Wołomina
Wkrótce na jaw wyszło, że Toyota bez tablic to auto, które ukradziono – do zdarzenia doszło pewnej nocy na terenie dzielnicy Białołęka. Funkcjonariusze postanowili wejść na teren posesji, przy której było zaparkowane. Grupa Orzeł ujawniła tam rozmontowany samochód, którego elementy zostały przekazane do identyfikacji. „Kolejnym odkryciem były liczne części samochodowe, niektóre z nr. VIN [Vehicle Identification Number – numer identyfikacji pojazdu – red.]. Dzięki indywidualnym numerom policjanci ustalili, że prawdopodobnie pochodzą one ze skradzionych w Warszawie i okolicach pojazdów. Dalsze ustalenia policjantów zaprowadziły ich do innej miejscowości w pow. wołomińskim, gdzie na jednej z posesji znajdowały się kontenery z kolejnymi częściami samochodowymi. Odnalezione auta i części zostały zabezpieczone do dalszych czynności” – poinformowali mundurowi.
Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że części samochodowe znalezione na posesjach pochodzą z co najmniej sześciu skradzionych Toyot, których wartość przekracza ponad 0,5 mln zł. „Znalezione elementy zostaną poddane szczegółowym badaniom celem ustalenia, czy pochodzą z innych kradzionych samochodów” – zapowiedzieli funkcjonariusze.
Jeśli chodzi o zatrzymanych – usłyszeli oni w Prokuraturze Rejonowej w Wołominie zarzuty paserstwa, a dwóch z nich dodatkowo zarzut czynnej napaści na policjantów. „Trzeci z mężczyzn, który zaatakował policjantów, podejrzany jest również o stosowanie przemocy w celu zmuszenia funkcjonariusza do zaniechania czynności służbowej. Każdy z podejrzanych był już w przeszłości karany za paserstwo i odbywali oni za te przestępstwa wyroki pozbawienia wolności. Pomimo wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania dla podejrzanych, Sąd Rejonowy w Wołominie zwolnił mężczyzn i nie zastosował wobec nich żadnych środków zapobiegawczych” – poinformował mł. asp. Śniadała.
Czytaj też:
Volkswagen ostro w dół. Nowy model za 64 tysiące złotych
