Zakaz prowadzenia auta a wypożyczalnie. Nowy obowiązek tuż-tuż, eksperci mają zastrzeżenia

Zakaz prowadzenia auta a wypożyczalnie. Nowy obowiązek tuż-tuż, eksperci mają zastrzeżenia

Prawo jazdy
Prawo jazdy Źródło: Shutterstock / AFilipczuk
Resort Waldemara Żurka przygotował projekt ustawy, którego wejście w życie równoznaczne będzie z nałożeniem nowego nakazu na wypożyczalnie. Jego nieprzestrzeganie mogłoby wiązać się z grzywną w wys. nawet 30 tys. zł. Eksperci dostrzegli jednak w nowych przepisach luki.

Ministerstwo sprawiedliwości planuje nowelizację przepisów, które dotkną przedsiębiorców – właścicieli wypożyczalni aut. Po uchwaleniu ustawy okazanie przez klienta dokumentu prawa jazdy (i za odpowiednią opłatą) nie będzie już wystarczające, by wydać mu samochód. Pracownicy będą musieli sprawdzić jeszcze, czy dany kierowca nie ma nałożonego sądowego zakazu prowadzenia pojazdów.

Jeśli wypożyczalnia go przeoczy, może zostać surowo ukarana.

Przepisy te nie są jednak idealne – eksperci dostrzegli problemy i od razu zaproponowali rozwiązanie.

Wypożyczalnie samochodów będą musiały odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości

Ulec zmianie ma Kodeks wykroczeń, który uzupełniony zostanie o dodatkowy zapis. Resort chce, by przedsiębiorcy, którzy udostępniają pojazdy bez wcześniejszego sprawdzenia, czy klient nie ma aktywnego zakazu prowadzenia pojazdów, podlegali karze grzywny. – Nie wystarczy okazanie blankietu prawa jazdy. Przedsiębiorcy będą musieli upewnić się, czy najemca nie ma aktywnego zakazu prowadzenia pojazdu – tłumaczył wiceminister Arkadiusz Myrcha (cytat za dziennikiem „Rzeczpospolita”).

Warto zauważyć – na co wskazało zresztą samo MS – że fizyczne posiadanie prawa jazdy nie zawsze oznacza, że dana osoba ma uprawnienia do kierowania pojazdami. Może on bowiem posiadać dokument, mimo że sąd lub organ administracji odebrał mu prawo do prowadzenia samochodów.

W nowym projekcie luki dostrzegli jednak eksperci – m.in. z 4Mobility. Wypożyczalnia samochodów zwróciła uwagę, że w policyjnej ewidencji figuruje dziś 263 tys. aktywnych zakazów, zaś w pierwszej połowie tego roku uprawomocniło się blisko 46 tys. nowych. Według specjalistów przy krótkim najmie „wypełnienie nowego obowiązku jest stosunkowo proste”. „Klienta można sprawdzić w dniu
wydania auta: przez rządową e-usługę »Sprawdź uprawnienia kierowcy«, w aplikacji mObywatel albo automatycznie, przez systemy korzystające z API [interfejsu – przyp. red.] CEPiK [Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców – red.]” – wskazali.

Problem zaczyna się jednak w najmie średnio- i długoterminowym.

Tu eksperci widzą zasadniczy problem

W pierwszym półroczu 2026 to właśnie najmy średnio- i długoterminowe stanowiły 60 proc. przychodów 4Mobility. „Obecnie spółka weryfikuje klienta przy podpisaniu umowy. Umowa najczęściej trwa jednak kilka albo kilkanaście miesięcy. Jeśli w tym czasie sąd orzeknie w przypadku klienta zakaz, spółka, chcąc pozyskać taką wiedzę, powinna samodzielnie i regularnie ponawiać sprawdzenie w rejestrze. Z dostępnych dziś informacji o projekcie nowelizacji nie wynika jednak, czy wystarczy sprawdzenie przy podpisaniu umowy, czy trzeba je powtarzać i jak często” – zwrócili uwagę przedstawiciele firmy.

Rozwiązanie? Eksperci wskazują, że wypożyczalnie mogłyby z automatu być informowane o orzeczonym zakazie. „Ministerstwo infrastruktury [resort Dariusza Klimczaka – red.] w projekcie nowelizacji Prawa o ruchu drogowym proponuje, żeby właściciel auta oddanego w najem na ponad 30 dni zgłaszał dane jego użytkownika, w tym numer PESEL [Powszechny Elektroniczny System Ewidencji Ludności – red.], i żeby te dane trafiały do centralnej ewidencji pojazdów. Zakazy prowadzenia są odnotowywane w centralnej ewidencji kierowców, również przy numerze PESEL, a obie ewidencje tworzą jeden system CEPiK

Można więc pójść krok dalej – gdy wobec najemcy będącego osobą fizyczną zostanie orzeczony zakaz, system mógłby automatycznie powiadomić wypożyczalni” – zaproponowali przedstawiciele 4Mobility.

Czytaj też:
Kierowcy bez samochodów. Polisy OC na cudze nazwiska
Czytaj też:
Skoda tnie ceny. Nowy model za 99 tysięcy złotych

Źródło: 4Mobility / Elektromoblini / „Rzeczpospolita”