Kuriozalne monstrum Lotusa. A może hipersamochód przyszłości?

Kuriozalne monstrum Lotusa. A może hipersamochód przyszłości?

Dodano: 
Lotus Evija
Lotus Evija / Źródło: Lotus
Lotus pokazał nowe auto. Nazywa się Evija, ma 2000 koni mechanicznych i będzie kosztowało 2,1 mln dolarów. Jego parametry – w zależności od punktu widzenia – budzą ciarki zachwytu albo uśmiech politowania.

No dobrze, jest piękny. Budzi respekt, nie ma co do tego dwóch zdań. Tyle tylko, że to hipersamochód, czy można więc było spodziewać się czegoś innego? Rzut oka nie tylko na Ferrari, czy Lamborghini, ale przede wszystkim Pagani, Koenigseggi, McLareny i topowe Porsche też sprawia przyjemność.

Galeria:
Lotus Evija

To elektryk. Pierwszy samochód na prąd firmy i pierwszy model opracowany przez Lotusa od chwili, kiedy upadającą albo nie mającą pomysłu na przyszłość firmę przejęli Chińczycy z Geely (są już właścicielami Volvo).

Wstępne dane dotyczące samochodu są, no właśnie, kontrowersyjne. Bo z jednej strony, ten wóz napędzają cztery silniki elektryczne, po jednym na każde koło, które generują 2000 KM. To więcej niż konkurencyjne wynalazki. Za tą mocą idą osiągi. Do pierwszej setki Evija rozpędza się w czasie krótszym niż 3 sekundy, ale dalej jest tylko przyjemniej i mniej wyobrażalnie. 200 km/h kierowca zobaczy na liczniku po 6 sekundach, a 300 km/h po 9 sekundach. Parametry z kosmosu.

Tyle tylko, że to są cyferki na papierze. Opróżnienie baterii litowo-jonowej do zera ze 100 proc. naładowania trwa… 7 minut, jeśli ciśnie się non-stop gaz do dechy. Lotus chwali się, że przy normalnej jeździe zasięg wynosi przyzwoite 400 km, a naładowanie baterii w tym konkretnym aucie będzie trwało jedynie 9 minut. No dobra, ale żeby to było możliwe, trzeba zapomnieć o gazie w podłodze i trzeba mieć ładowarkę o mocy 800 kW. Takich jeszcze nie ma, są hiperszybkie ładowarki 350 kW (ładując Eviję taką ładowarkę w 12 min. osiąga się poziom naładowania do 80 proc. pojemności baterii).

Zostawmy te energetyczne rozważania i skupmy na wadze. Lotus zawsze słynął z bardzo niskiej wagi. W tych autach to lekkość, nie moc (lub nie tylko ona) odpowiadała za przyjemność z jazdy. Tym razem jest i tak nieźle jak na elektryka, auto waży 1680 kg. Większość tego bateria, bo do produkcji Eviji zostanie użyty karbon. Monokok z tego materiału waży jedynie 129 kg.

Evija ma sporo innych techno-fajerwerków, w tym laserowe reflektory Osram, specjalny aktywny spojler, który na bieżąco zwiększa siłę docisku, kamery zamiast lusterek, by polepszyć współczynnik oporu powietrza i brak klamek (wysuwają się), w tym samym celu.

Lotus wyprodukuje 130 samochodów Evija, które rozejdą się pewnie na pniu, zamożnych klientów na świecie nie brakuje. Wóz wyceniono na 2,1 mln dolarów sztuka, a pierwszy klient odbierze swój egzemplarz tuż po Sylwestrze 2019/2020.

Co sądzicie? Hit, czy kit?

Czytaj także:
Nowy McLaren GT już w Polsce. Ceny od 1 mln zł w górę

Czytaj także