Ford Ka+ Active. Louis Figo byłby oburzony

Ford Ka+ Active. Louis Figo byłby oburzony

Dodano: 
Ford Ka Plus Active
Ford Ka Plus Active / Źródło: Ford
Zmienił się nie do poznania, bo to właściwie zupełnie inny samochód. Choć w nazwie zostało jeszcze Ka, tak naprawdę Ka Plus nie ma już nic wspólnego ze swoim poprzednikiem.

Produkowany jest w Indiach w Chennai pod nazwą Figo. Słynny przed laty portugalski piłkarz Louis Figo pewnie nieco by się obruszył patrząc na ten model Forda. Bo gdyby odnieść jego możliwości do kunsztu piłkarskiego byłby raczej ligowym rzemieślnikiem i to z przeciętnej ligi, a nie wirtuozem klasy Figo. Ale o to właśnie Fordowi chodziło. Żeby stworzyć samochód bardziej budżetowy. Co to znaczy? Bardziej uniwersalny, dość przestronny, a do tego tani.

Ka+, jak można wnioskować po nazwie, jest większy od Ka. Młodszy brat przestał być produkowany w 2016 roku, a Ka+ bazuje na płycie Fiesty. Czym zatem się różni? Fiesta to nowoczesny samochód, ze wszystkimi potrzebnymi udogodnieniami, multimediami, świetnym zawieszeniem i ładną stylistyką. Ka+ to bardziej Ford z poprzedniej epoki. Wykończony gorszymi materiałami, bez multimedialnych fajerwerków, kompletnie nijaki z zewnątrz i z zawieszeniem zupełnie nie kojarzącym się z Fordem.

Ma tylko jeden silnik 1.2, ale za to w dwóch wersjach 70 KM i 85 KM. Nie ma się co oszukiwać. Żadna z tych wersji nie sprawi nam wielkiej frajdy z jazdy. Możemy liczyć na sprawne przemieszczanie się po mieście, ale w trasie czeka nas spora walka. Mocne redukcje, żyłowanie silnika na wysokich obrotach, a co za tym idzie wyższe zużycie paliwa. Prędkości maksymalne dla obu wersji to odpowiednio 161 i 168 km/h, a przyspieszenie do 100 km/h zajmuje im 13,6 oraz 16 sek.

Średnie spalanie na poziomie 5 litrów na 100 km podawane przez producenta mogą osiągnąć tylko mistrzowie eko jazdy. W mieście Ka+ spokojnie spali około 8 litrów. W stosunku do hinduskiej wersji obniżono i utwardzono zawieszenie. Trudno sobie w takim razie wyobrazić Figo, bo europejski Ka+ jest mięciutki jak nasiąknięty wafelek, co zaskoczy każdego, kto miał do czynienia z samochodami Forda.

Tyle, że to zupełnie inna koncepcja samochodu, niż te, do których przywykliśmy w przypadku tego producenta. I wracamy do punktu wyjścia. W Ka+ dostajemy sporo miejsca w środku. Cztery osoby zmieszczą się spokojnie, piąta może przemęczyć się na krótszych odcinkach. Mamy też do dyspozycji 270 litrów przestrzeni bagażowej, czyli nieźle jak na samochód pomiędzy segmentami A i B. W standardowym wyposażeniu otrzymamy również: 6 poduszek powietrznych, elektroniczny system kontroli stabilności, system monitorowania ciśnienia w oponach, układ ułatwiający ruszanie na wzniesieniach, elektryczne sterowanie przednich szyb i lusterek zewnętrznych, zamek centralny sterowany pilotem, asystent ruszania pod górę, przednie światła przeciwmgielne, światła do jazdy dziennej, ogranicznik prędkości oraz system Ford EasyFuel.

Wszystko to za 42 tys. PLN czyli o 7 tys. taniej od Fiesty z silnikiem 1.1 o mocy 85 KM. Ka+ świetnie spełnia oczekiwania samochodu budżetowego i jeśli ktoś szuka takiego rozwiązania będzie zadowolony. Jeśli natomiast ktoś przyzwyczaił się do „klasycznego” Forda powinien omijać to auto. No chyba, że w wypożyczalni samochodów w Indiach.

Czytaj także:
Kociak, czyli testujemy Jaguara E-Pace’a

Źródło: Ford

Czytaj także