Kradzieże samochodów w Polsce wciąż są poważnym problemem, choć skala zjawiska jest mniejsza niż kilkanaście lat temu. W pierwszej połowie 2026 roku policja odnotowała 4220 kradzieży aut, czyli o 12 proc. mniej niż rok wcześniej. Spadek nie oznacza jednak, że kierowcy mogą spać spokojnie. Zmieniło się przede wszystkim to, jakie samochody znikają i w jaki sposób działają przestępcy. Dane pokazują wyraźnie, że dziś złodzieje coraz częściej wybierają auta kilkuletnie, nowoczesne i dobrze wyposażone, a nie tylko starsze modele rozbierane na części.
Te marki samochodów najczęściej trafiają na celownik złodziei
Według danych Komendy Głównej Policji w pierwszym półroczu 2026 roku najczęściej zgłaszano kradzieże samochodów marek Toyota, Renault, Hyundai, Fiat i Volkswagen.
Na liście zaszły zmiany. W porównaniu z pierwszą połową 2025 roku pojawiły się na niej Renault i Fiat, a wypadły z niej Hyundai oraz Audi. Tego typu zestawienia zwykle częściowo pokrywają się z popularnością marek w Polsce – im więcej aut danego producenta jeździ po drogach, tym większe jest zapotrzebowanie na części używane.
To jednak nie jedyne wyjaśnienie. Czasem na konkretnym obszarze działa grupa przestępcza wyspecjalizowana w autach jednej marki albo pojazdach z jednego regionu świata. Właśnie dlatego policyjne rozbicie takiej szajki może szybko zmienić układ najczęściej kradzionych modeli i marek.
Kradzież samochodu. Nowe dane pokazują duży zwrot w działaniach przestępców
Najbardziej wymowna jest struktura wieku skradzionych pojazdów. Jeszcze dekadę temu dominowały auta starsze niż sześć lat, często słabiej zabezpieczone i chętnie rozbierane na części.
Dziś sytuacja wygląda inaczej. W pierwszej połowie 2026 roku najczęściej kradziono samochody wyprodukowane w latach 2019-2024. Rok wcześniej dominowały roczniki 2018-2023. To oznacza, że przestępcy przesuwają uwagę na niemal nowe samochody, wyposażone w nowoczesne systemy dostępu i uruchamiania.
„Na walizkę” – tak znikają auta w kilkadziesiąt sekund
Policja przyznaje, że coraz popularniejsza staje się metoda kradzieży "na walizkę". Wykorzystuje ona system bezkluczykowego dostępu, który ma ułatwiać życie kierowcy. Złodzieje wzmacniają sygnał z oryginalnego kluczyka, często działając w duecie. Jeden z nich zbliża urządzenie do miejsca, gdzie leżą kluczyki (na przykład przy drzwiach domu (– red.) a drugi w tym samym czasie otwiera auto i uruchamia silnik. Cała operacja może trwać zaledwie kilkadziesiąt sekund.
Na szczęście są sposoby na obronę przed takim procederem. Właściciele aut z systemem bezkluczykowym mogą ograniczyć ryzyko kradzieży samochodu. Najprostsze rozwiązanie to przechowywanie kluczyków w ekranowanym etui albo metalowym pojemniku, który blokuje sygnał.
Eksperci ostrzegają też przed jeszcze bardziej zaawansowanymi urządzeniami, które potrafią wykorzystać fabryczne procedury awaryjnego otwierania auta.
Czytaj też:
Wielka akcja policji. 660 wykroczeń w jeden dzień Czytaj też:
Ceny paliw mogą znów wzrosnąć. Rynek obawia się kolejnej eskalacji
