Toyota zaostrza walkę cenową na chińskim rynku samochodów elektrycznych. Odświeżony bZ5 kosztuje standardowo 129 800 juanów, czyli około 16,5 tys. euro. Dzięki ograniczonemu czasowo rabatowi cena spada do 109 800 juanów – niespełna 14 tys. euro, a to daje około 60 tys. zł. Najtańsza Tesla Model Y kosztuje w Chinach co najmniej 263 500 juanów, a więc około 33,6 tys. euro.
Toyota bZ5 kosztuje mniej niż połowę ceny Tesli, a ma nawet 630 km zasięgu
Mimo niskiej ceny bZ5 nie jest małym autem miejskim. Ma 4,78 m długości i rozstaw osi wynoszący 2,88 m, dlatego rozmiarami zbliża się do mierzącej 4,80 m Tesli Model Y. Silnik elektryczny napędzający przednią oś rozwija moc 200 kW, czyli około 272 KM.
Toyota oferuje akumulatory Blade firmy BYD o pojemności 65,28 lub 73,98 kWh. W zależności od wersji deklarowany zasięg wynosi do 550 albo 630 km. Wartości te obliczono jednak według chińskiej procedury CLTC, która zwykle daje wyższe wyniki niż stosowany w Europie standard WLTP. Rzeczywisty zasięg może być więc wyraźnie niższy. Uzupełnienie energii od 30 do 80 proc. ma zajmować od 27 do 29 minut.
LiDAR i 32 czujniki w aucie za 14 tys. euro
Toyota nie ograniczyła bZ5 wyłącznie do podstawowego wyposażenia. Na dachu umieszczono LiDAR, a otoczenie auta monitorują łącznie 32 czujniki. System Momenta 6.0 ma oferować ponad 30 funkcji, w tym wsparcie podczas jazdy w mieście i parkowania. W kabinie znalazł się także ekran multimedialny o przekątnej 15,6 cala.
Dlaczego Toyota tak mocno obniża cenę?
Za atrakcyjną ofertą stoi brutalna konkurencja w Chinach. Toyota walczy nie tylko z Teslą, lecz także z lokalnymi producentami, takimi jak BYD. Dzięki dużej skali produkcji i tańszym akumulatorom mogą oni oferować ceny trudne do osiągnięcia w Europie.
Presję pokazują wyniki sprzedaży. FAW-Toyota sprzedała ostatnio tylko 529 egzemplarzy bZ5, o 64 proc. mniej niż w lipcu 2025 r.
Czy Toyota bZ5 trafi do Polski?
Toyota nie zapowiedziała dotąd europejskiej ani polskiej premiery modelu. bZ5 powstaje we współpracy z koncernem FAW z myślą o rynku chińskim. Nawet ewentualne wprowadzenie go do Europy nie oznaczałoby zachowania ceny 14 tys. euro. Podniosłyby ją inne wymogi homologacyjne, wyposażenie oraz opłaty nakładane na elektryczne auta produkowane w Chinach.
Model bZ5 pozostaje jednak ważnym sygnałem dla konkurencji. Im ostrzej Toyota, Tesla i BYD walczą o klientów w Chinach, tym większa może być presja na obniżki cen samochodów elektrycznych również w Europie.
Czytaj też:
Fiat kusi ceną. Nowy model za 69 tysięcy złotych Czytaj też:
Renault tnie ceny. Nowe auto za 73 600 złotych
