„To ile się jechało, Panie Andrzeju?”. Tak policjanci nie mogą już mówić

„To ile się jechało, Panie Andrzeju?”. Tak policjanci nie mogą już mówić

Policja, kontrola drogowa (zdj. ilustracyjne)
Policja, kontrola drogowa (zdj. ilustracyjne) Źródło: Fotolia / 07photo
Policjanci dostali oficjalny zakaz skracania dystansu wobec kontrolowanych kierowców. Czy to koniec z familiarnymi „Pani Aniu” i „Panie Andrzeju”?

Biuro Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji rozesłało do naczelników wojewódzkich wydziałów ruchu drogowego i komend wojewódzkich zaskakujące pismo.

Jak się okazuje, skracanie dystansu, czyli wspomniane „Pani Bożeno, no i po co tak szybko?”, czy „Panie Sebastianie, gdzie pan się tak spieszy?” jest dalece niestosowne. A policjanci ruchu drogowego robią to właściwie nagminnie.

O piśmie jako pierwsza poinformowała „Gazeta Wyborcza”. Czytamy w nim, że „Nie jest uzasadnione wzbogacanie formy Pan/Pani imieniem danej osoby. Może to wzbudzać w kontrolowanym dyskomfort i poczucie zmniejszonego dystansu między nim a policjantem w sytuacji i tak często mało komfortowej dla kontrolowanego”.

Dalej następuje pouczenie, że wysocy rangą adresaci pisma powinni poinformować swoich podwładnych i wszystkich kontrolujących kierowców funkcjonariuszy, w jaki sposób powinni zwracać się grzecznościowo do zatrzymywanych na drodze osób.

A tak wygląda pismo, które zostało udostępnione na facebookowym profilu Zarządu Głównego NSZZ Policjantów.

facebook

Źródło: Gazeta Wyborcza
 0

Czytaj także