Policja zawraca turystów… jadących na święta do Zakopanego

Policja zawraca turystów… jadących na święta do Zakopanego

Dodano: 
Widok z Butorowego wierchu na Tatry i Zakopane
Widok z Butorowego wierchu na Tatry i Zakopane / Źródło: Wikimedia Commons / Jerzy Opioła
Niektórzy turyści są niereformowalni. Mają w nosie zakaz przemieszczania się i apele o pozostanie w domu. Takich wyłapuje policja na „zakopiance”.

Jak donosi „Tygodnik Podhalański” przez cały świąteczny weekend na drogach dojazdowych do Zakopanego i innych miejscowości turystycznych Podhala pojawią się policjanci z miejscowej drogówki. Będą kontrolować wjeżdżające auta.

– Skontrolują, czy osoby wjeżdżające na nasz teren, przemieszczają się w ramach dopuszczalnych wyjątków, czy też są to turyści, którzy postanowili spędzić weekend na Podhalu. Przypominamy, że miejsca noclegowe i hotele pozostają zamknięte i nadal obowiązuje całkowity zakaz wstępu na teren Tatrzańskiego Paku Narodowego – poinformował czasopismo Roman Wieczorek, rzecznik prasowy zakopiańskiej policji.

Tylko 9 kwietnia 2020 roku (w czwartek) policjanci zawrócili z „zakopianki” 10 samochodów z turystami. W piątek i sobotę patroli ma być więcej, zapowiadają się kolejne nieprzyjemne dla turystów interwencje.

– Przypominamy, że tego typu podróże są zabronione, a konsekwencją w najlepszym przypadku może być mandat karny. Dzisiejsze [9 kwietnia] interwencje zakończyły się dla turystów pouczeniem. Pamiętajcie Tatry tu będą –dodał rzecznik zakopiańskiej policji.

Przy okazji kolejną wpadkę zaliczył insp. Mariusz Ciarka, rzecznik Komendanta Głównego Policji. Wcześniej mówił, że policjanci nie karzą kierowców pojawiających się na myjniach, co było oczywistą nieprawdą. Teraz zaś stwierdził (wypowiedź dla TVN24.pl), że policja nikogo nie zawraca z żadnych dróg, wbrew słowom policjantów z Zakopanego.

Czytaj także:
Nowe ograniczenia w walce z koronawirusem w punktach. Oto, co musisz wiedzieć
Czytaj także:
Koronawirus. Kiedy i komu grozi mandat za podróżowanie samochodem?
Czytaj także:
Przez trzy dni szedł pieszo do domu. Bał się, że ma koronawirusa i nie chciał nikogo zarazić
Czytaj także:
Koronawirus. Nie ma z czego robić… papieru toaletowego

Opracował:
Źródło: Tygodnik Podhalański, TVN24.pl

Czytaj także