Po ilu miesiącach zwraca się w firmie samochód elektryczny?

Po ilu miesiącach zwraca się w firmie samochód elektryczny?

Samochód elektryczny Kia
Samochód elektryczny Kia / Źródło: Kia
Według wyliczeń ekspertów samochód elektryczny w firmie jest dwa razy tańszy od konwencjonalnego. A zwraca się po roku użytkowania.

Wyższe ceny pojazdów bateryjnych na etapie nabycia są kompensowane przez znacznie niższe koszty eksploatacji. Całkowity koszt posiadania (TCO) „elektryka”, uwzględniając dopłatę ze środków publicznych, może zrównać się z TCO samochodu spalinowego jeszcze przed upływem roku od zakupu, przekonują eksperci.

Na koniec sierpnia 2021 roku łączna liczba osobowych samochodów całkowicie elektrycznych (BEV) oraz hybryd plug-in (PHEV) wyniosła 29 820 sztuk. Od stycznia do sierpnia 2021 r. zarejestrowano 11 084 pojazdy tego typu. W odniesieniu do analogicznego okresu 2020 roku oznacza to wzrost o 130 proc. rok do roku.

Po pierwsze: ulgi podatkowe

Fleet managerowie w Polsce coraz częściej decydują się na inwestycję w samochody z napędem elektrycznym. To m.in. efekt coraz bardziej atrakcyjnej oferty rynkowej, która obecnie liczby już ponad 150 modeli BEV i PHEV. Magnesem są także kwestie związane z rozliczaniem samochodów użytkowanych w ramach działalności gospodarczej. Na podstawie Ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych nabywcy samochodów elektrycznych na użytek firmowy mogą liczyć na szereg korzyści.

– Po pierwsze, nabywca jest zwolniony z akcyzy, jeśli tego typu pojazd jest sprowadzany z zagranicy. Obejmuje to także leasing. Oprócz tego dla samochodów napędzanych energią elektryczną obowiązuje większy limit odpisu z tytułu zużycia - przedsiębiorca może wpisać do kosztów uzyskania przychodu odpisy do wartości 30 tys. euro. To aż o 10 tys. euro więcej niż w przypadku spalinowego samochodu osobowego. Jeśli auto elektryczne użytkowane w działalności gospodarczej pozostaje pojazdem prywatnym, tj. nie zostało wprowadzone do ewidencji środków trwałych, to nie ma obowiązku prowadzenia kilometrówki. Obejmuje to także wypożyczanie i wynajem długoterminowy dla firm – tłumaczy radca prawna Małgorzata Miller z Kancelarii M. Krotoski Adwokaci i Radcy Prawni, członek Stowarzyszenia Prawników Rynku Motoryzacyjnego.

„Mój elektryk” dla każdego

Nabywcy BEV w Polsce mogą liczyć również na wsparcie finansowe ze środków publicznych. W ramach uruchomionego w lipcu programu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) „Mój elektryk”, maksymalna kwota dotacji dla osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej, którzy decydują się na zakup całkowicie elektrycznego samochodu osobowego kategorii M1, wynosi 18,75 tys. zł. Z wyższego dofinansowania – w maksymalnej wysokości 27 tys. zł – mogą skorzystać posiadacze tzw. Karty Dużej Rodziny. Graniczna cena pojazdu, który może zostać objęty wsparciem, to 225 tys. zł, jednak w przypadku osób posiadających tę kartę, limit został zniesiony całkowicie.

Wg zapowiedzi NFOŚiGW do końca września zostanie uruchomiony kolejny nabór dedykowany przedsiębiorcom. Będą oni mogli liczyć na dofinansowanie uzależnione od kategorii pojazdu oraz średniorocznego przebiegu. Wysokość dotacji przy nabyciu samochodów elektrycznych kategorii M1 wyniesie do 27 tys. zł w przypadku deklarowanego średniorocznego przebiegu powyżej 15 tys. km (mniejszy przebieg umożliwi otrzymanie dofinansowania na poziomie 18,75 tys. zł). Maksymalna cena nabycia wyniesie 225 tys. zł. Natomiast w przypadku nabycia elektrycznych samochodów kategorii N1 (dostawcze), M2 oraz M3 dopłaty wyniosą do 70 tys. zł (do 30 proc. kosztów kwalifikowanych) przy zadeklarowanym przebiegu powyżej 20 tys. km (przy przebiegu niższym – do 50 tys. zł i do 20 proc. kosztów kwalifikowanych).

Elektryczne tańsze niż spalinowe

Jak wynika z zainicjowanego przez Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych badania „ELAB Miasto Czystego Transportu” – największego projektu pilotażowego sektora elektromobilności w Polsce i w regionie Europy Środkowo-Wschodniej (CEE), całkowity koszt posiadania (TCO) pojazdu elektrycznego (uwzględniającego zakup z dopłatą), może wyrównać się z TCO porównywalnego samochodu z napędem konwencjonalnym jeszcze przed upływem roku od rozpoczęcia ich eksploatacji. Oznacza to, że po tym czasie inwestycja w model zeroemisyjny okazuje się bardziej opłacalna pod względem ekonomicznym.

– Analiza całkowitych kosztów posiadania (TCO) pojazdów elektrycznych i spalinowych przeprowadzona w ramach projektu ELAB trwała 4,5 miesiąca. Sześć porównywanych samochodów osobowych i dostawczych przejechało w tym czasie blisko 25 tys. km. Podczas badania skupiliśmy się nie tylko na aspektach finansowych, ale również środowiskowych i użytkowych, uzyskując w ten sposób wizję ogółu korzyści wynikających z elektryfikacji firmowych flot. Nasz projekt dowodzi, że wyższe ceny „elektryków” na etapie nabycia są rekompensowane zarówno przez dofinansowanie ze środków publicznych, jak i przez niższe koszty ich eksploatacji, w tym energii elektrycznej oraz serwisu – mówi Albert Kania z PSPA, koordynator projektu „ELAB – Miasto Czystego Transportu”.

Kalkulator kosztów

Samochody elektryczne wciąż pozostają droższe od spalinowych odpowiedników – średnio o ok. 70 proc. jak wynika z wyliczeń firmy Carsmile. Ten stan rzeczy systematycznie ulega zmianie. Według analityków Bloomberga, do 2026 roku produkcja samochodów elektrycznych będzie kosztować tyle samo, co pojazdów spalinowych. Z kolei wg brytyjskiego „Guardiana”, powołującego się na raport szwajcarskiego banku inwestycyjnego UBS, wyrównanie cen nastąpi jeszcze szybciej, bo w 2024 roku.

Czytaj też:
Ile ładowarek będzie w Polsce w 2025 roku?

Źródło: PSPA, NFOŚiGW, Carsmile, Bloomberg, The Guardian
 0

Czytaj także