Niezależne testy. Systemy w autach nie działają, kiedy są najbardziej potrzebne

Niezależne testy. Systemy w autach nie działają, kiedy są najbardziej potrzebne

Dodano: 
Jaguar I-Pace
Jaguar I-Pace / Źródło: Jaguar
Firmy chwalą się systemami, które montują w swoich samochodach, by wesprzeć kierowców i ochronić pieszych. Tymczasem systemy te nie działają, kiedy są najbardziej potrzebne, czyli w nocy. Tego dowodzą niezależne testy.

Testy przeprowadzono w Stanach Zjednoczonych, a wykonało je American Automobile Association (AAA), czyli Amerykańskie Stowarzyszenie Motoryzacyjne. Eksperci AAA wzięli 4 samochody – Chervoleta Malibu, Hondę Accord, Teslę Model 3 i Toyota Camry – po czym pojechali nimi do Kalifornii, żeby na torze sprawdzić systemy w automatycznego hamowania awaryjnego w przypadku wykrycia pieszego lub rowerzysty. Testy przeprowadzono po zmroku i właśnie wówczas okazało się, że do niczego się one nie nadają.

W oświadczeniu AAA czytamy, że systemy okazały się całkowicie nieskuteczne w nocy. „To alarmujący wynik, biorąc pod uwagę, że 75 proc. ofiar śmiertelnych wśród pieszych ginie po zmroku” – pisze AAA.

Systemy zostały również sprawdzone w sytuacjach rzeczywistych, kiedy pojazdy skręcały w prawo i na drodze napotykały dorosłego człowieka. W tym symulowanym scenariuszu systemy w ogóle nie zareagowały, za każdym razem zderzając się z pieszym przy pełnej prędkości.

„W Stanach Zjednoczonych ginie średnio prawie 6000 pieszych każdego roku, którzy stanowią 16 proc. wszystkich ofiar śmiertelnych wypadków drogowych. Odsetek ofiar wśród pieszych rośnie stale od 2010 roku” – stwierdza raport organizacji.

Piesi są narażeni najbardziej, stąd systemy, które mają ich chronić. Co oczywiste, piesi są tym bardziej narażeni na poważne obrażenia lub śmierć, im szybciej samochód porusza się w momencie zderzenia. Na przykład pieszy potrącony przez pojazd jadący z prędkością 20 mil/h (32 km/h) ponosi 18 proc. ryzyko odniesienia poważnych obrażeń lub śmierci. Jeśli zwiększymy prędkość o 10 mil/h (16 km/h), do 30 mil/h (48 km/h) to ryzyko zwiększy się ponad dwukrotnie do 47 proc.

Testy AAA zostały przeprowadzone we współpracy z automobilklubem Southern California’s Automotive Research Center w Kalifornii. Oceniono sprawność systemów w czterech wspomnianych sedanach klasy średniej. Testy przeprowadzono na zamkniętym torze przy użyciu pieszych, których rolę pełniły manekiny.

Przeprowadzono kilka symulacji:

  1. Dorosły wkracza przed pojazd jadący z prędkością 20 mil/h i 30 mil/h w ciągu dnia i 25 mil/h nocy.
  2. Dziecko wychodzi na drogę spomiędzy dwóch zaparkowanych samochodów przed pojazd jadący z prędkością 20 mil/h i 30 mil/h.
  3. Pojazd skręca w prawo w poprzeczną drogę z przejściem dla pieszych, po którym porusza się osoba dorosła.
  4. Dwie osoby dorosłe stoją na poboczu drogi tyłem do nadjeżdżających pojazdów. Te zbliżają się z 20 mil/h i 30 mil/h.

A teraz wnioski. Są fatalne. Systemy zadziałały w przypadku numer 1 tylko przy niższej prędkości (20 mil/h) i to w ciągu dnia. Do kolizji nie doszło w 40 proc. przejazdów. Już jednak przy wyższej prędkości (30 mil/h) większość systemów nie uniknęła kolizji.

Im dalej, tym gorzej. W przypadku numer 2 (dziecko) 89 proc. prób zakończyło się nie zadziałaniem systemów.

W przypadku numer 3 systemy nie zadziałały ani razu.

Z kolei w przypadku numer 4 do kolizji dochodziło w 80 proc. przypadków przy niższej prędkości (20 mil/h) i w 100 proc. przy wyższej (30 mil/h).

A w nocy? Żaden z systemów nie wykrył pieszego ani nie zareagował na niego inicjując hamowanie.

System wykrywania pieszych i awaryjnego hamowania ma być w krajach Unii Europejskiej obowiązkowy w nowych autach od maja 2022 roku. Pytanie tylko, czy samo nałożenie obowiązku montowania go cokolwiek zmieni. Skoro system rzadko działa, a w nocy w ogóle. Takie są wnioski z badania Amerykanów.

Czytaj także:
Auta będą droższe? Unia zdecydowała o obowiązkowych czarnych skrzynkach i innych systemach w samochodach

Źródło: AAA

Czytaj także