TIR-owiec oszukiwał tachograf. Zapłaci za to 19 tys. zł

TIR-owiec oszukiwał tachograf. Zapłaci za to 19 tys. zł

Dodano: 
Kontrola policyjna TIR-a, którego kierowca oszukiwał tachograf
Kontrola policyjna TIR-a, którego kierowca oszukiwał tachograf / Źródło: Policja
W środowisku zawodowców o takich przypadkach się słyszy. Czasami policji uda się schwytać oszusta. Tak właśnie stało się w Łodzi, gdzie mundurowi złapali kierowcę TIR-a, który oszukiwał tachograf specjalnym urządzeniem.

Kierowcą okazał się 24-latek, który przewoził TIR-em sprzęt AGD do Wielkiej Brytanii (tzn. zamierzał, bo daleko nie ujechał).

Młody trucker wpadł na zwykłej kontroli przy ul. Tomaszowskiej, ponieważ nie przestrzegał znaków drogowych. Po załadunku rozpoczął trasę pomiędzy Łodzią, a Wielką Brytanią. Mundurowi sprawdzili stan techniczny pojazdu oraz sprawdzili czas pracy kierowcy. W tachografie była umieszczona karta kierowcy. Ponieważ kierowca nie posiadał papieru do wykonania wydruku z tachografu, policjanci odczytali dane w radiowozie bezpośrednio z jego karty. Wówczas okazało się, że tachograf w ogóle nie zapisywał czasu jazdy. Jedyna aktywnością jaką zarejestrował w tym dniu był „odpoczynek”. Zgodnie z tym wskazaniem ów „odpoczynek” trwał nieprzerwanie od godziny 2:45 w nocy do momentu wyjęcia karty przez policjantów (czyli ok. 10:00).

Funkcjonariusze byli przekonani, że kierowca zaingerował w urządzenie rejestrujące czas pracy kierowcy, tzw. impulsator. Chcieli wykluczyć użycie magnesu, co byłoby ewentualną przyczyną nieprawidłowego działania tachografu. Wraz z kierowcą i ciężarówką pojechali więc do serwisu tachografów, aby sprawdzić poprawność pracy urządzenia lub odkryć przyrząd zakłócający rejestrację tych zapisów. Jednak pracownicy serwisu nie zdołali niczego znaleźć.

Policjanci nie odpuścili, bo – jak mówią – byli szkoleni przez ITD (Inspekcja Transportu Drogowego). Wkrótce okazało się, że mieli rację. W ciężarówce kierowca zamontował urządzenie podłączone do gniazda diagnostycznego pojazdu, posiadające wejście USB, w które był wpięty pendrive. Jak się potem okazało 24-latek tuż przed kontrolą schował urządzenie przed policjantami. Aby do końca poznać jego działanie mundurowi wykonali jazdę próbną. W momencie podłączenia go do gniazda diagnostycznego pojazdu, przez kilka sekund na desce rozdzielczej włączały i wyłączały się na zmianę różne kontrolki, tachograf natomiast nie rozpoznawał jazdy pojazdu, wskazując stale „odpoczynek”. Po wyjęciu urządzenia z gniazda diagnostycznego tachograf powracał do prawidłowej pracy wskazując faktyczną aktywność kierowcy.

Po wszystkim policjanci ukarali kierowcę mandatem w wysokości 2 tys. zł, za nierejestrowanie wskazań prędkości TIR-a, aktywności kierowcy i przebytej drogi za pomocą tachografu na karcie kierowcy. Ale to nie wszystko. 24-latkowi za podłączenie do tachografu zakazanego urządzenia, niewłaściwą obsługę i odłączenie homologowanego i sprawnego technicznie tachografu oraz korzystanie z tego urządzenia przeznaczonego do podrabiania lub przerabiania danych rejestrowanych przez tachograf, grozi kara grzywny o łącznej wysokości 17 tys. zł.

Czytaj także:
Kierowcy TIR-ów są lepsi i bezpieczniejsi. Statystki nie kłamią

Źródło: Policja

Czytaj także