Ograniczenie prędkości na niemieckich autostradach? Sądny dzień być może już w piątek

Ograniczenie prędkości na niemieckich autostradach? Sądny dzień być może już w piątek

Dodano: 
Niemiecka autostrada
Niemiecka autostrada / Źródło: Shutterstock
Jeśli upartym Zielonym się wreszcie powiedzie, to w piątek być może piekło zamarznie. To znaczy piekłem stanie się rzeczywistość dla zmotoryzowanych. Niemiecka partia skupiająca ekologów po raz kolejny zamierza przeforsować ograniczenie prędkości na niemieckich autostradach do 130 km/h.

Głosowanie prawdopodobnie będzie miało miejsce w piątek. Jak na razie nie ma go wpisanego na oficjalnej stronie niemieckiego parlamentu Bundestagu. Ale Zieloni zapowiedzieli 6 października, że na posiedzeniu izby niższej w połowie miesiąca podejmą kolejną próbę. Właśnie w piątek, jak wynika z doniesień niemieckich mediów, będzie miała miejsce ta próba.

Czy Zielonym się uda? Biorąc pod uwagę parlamentarną arytmetykę, mogą mieć problem. Markus Blume, sekretarz generalny bawarskiej CSU (koalicjanta rządzącej CDU) napisał: „Zieloni nie potrafią odpuścić – po raz kolejny domagają się generalnego ograniczenia prędkości. To debata z przedwczoraj. To, czego dziś potrzebuje ekologiczny postęp, to nowe techniki, nowe technologie, a nie jakieś stare wymysły o zakazywaniu”.

Poprosiliśmy o komentarz Macieja Pertyńskiego, członka zarządu Polskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Motoryzacyjnych, jedynego polskiego jurora w plebiscycie World Car of the Year i znanego youtubera: „Daleki jestem od wywodów Jeremy’ego Clarksona (ten powiedział: „Po co nam Niemcy z ograniczeniami prędkości?”) z prostego powodu: i tak przeciętny użytkownik Autobahnów jeździ do 130-140 km/h, więc per saldo w dzisiejszych czasach ruch na polskich autostradach niewiele się różni od tych niemieckich. Dąsy Zielonych na temat rzekomego mordowania środowiska, bo ok. 10 proc. użytkowników Autobahnów jeździ do 160 km/h, a ok. 2 promili powyżej 180 km/h, mają z rzeczywistością tyle samo wspólnego, co twierdzenie, że nowoczesne diesle są odpowiedzialne za smog. Brednie, ale da się dzięki nim zaistnieć, a może i wypromować jakąś własną idolkę w typie nieszczęsnej Grety Thunberg, która jest tylko złotonośną kurą dla krętaczy per saldo zainteresowanych tylko przejęciem stołków w parlamentach lub rynków zbytu. Zieloni błyskawicznie przestają być zieloni, kiedy przychodzi do konkretnych argumentów” – powiedział Maciej Pertyński.

Przypomnijmy, że ograniczeń na niemieckich autostradach nie ma (oczywiście poza miejscami, gdzie są), a jedyne, co istnieje, to „prędkość zalecana”, wynosząca właśnie 130 km/h. Porusza się z nią większość użytkowników niemieckich autostrad.

Z prowadzonych przez instytuty badania opinii ankiet wynika, że ok. 64 proc. Niemców jest przeciwnych generalnemu ograniczeniu prędkości do 130 km/h. Dodajmy, że Zieloni motywują swoje próby troską o środowisko, a nie bezpieczeństwem ruchu drogowego.

Czytaj także:
Pędził prawie 250 km/h. „Jechałem bezpiecznie”
Czytaj także:
Pełna lista dróg, którymi pojedziemy do końca 2019 roku. Razem to aż 462 nowe kilometry!

Źródło: Twitter

Czytaj także