Ukradł prąd do auta hybrydowego za... 2 zł. Pracodawca go wyrzucił

Ukradł prąd do auta hybrydowego za... 2 zł. Pracodawca go wyrzucił

Nowy Volkswagen Golf GTE
Nowy Volkswagen Golf GTE Źródło: VW
To nie było mądre posunięcie pracownika jednego z hoteli w Niemczech. Podłączył swój samochód do służbowego gniazdka. Sąd uznał jednak, że reakcja pracodawcy była niewspółmierna do popełnionego wykroczenia.

Bez litości potraktował pracodawca pewnego recepcjonistę z hostelu w Dusseldorfie w Niemczech. Jak pisze Interia.pl pracownik postanowił doładować swoją hybrydę plug-in (Volkswagena Golfa eHybrid) ze służbowego gniazdka. Podłączył wóz kablem do sieci energetycznej w lobby. Zauważył to jego pracodawca.

Gdy wszystko wyszło na jaw, pracodawca zwolnił pracownika. Nie zapłacił mu odprawy, nie zapłacił pieniędzy przewidzianych w umowie (czas wypowiedzenia), potraktował trochę jak w filmach amerykańskich, gdzie zwolnienie pracownika jest znacznie łatwiejsze.

Za ostra reakcja

No i właśnie wówczas okazało się, że świadomy wykroczenia pracownik, jak donosi niemiecki dziennik „Frankfurter Rundschau”, poczuł się potraktowany zbyt surowo. Udał się do sądu i pozwał byłego pracodawcę. Dlaczego? Bo „zatankował” prądu za 40 eurocentów (równowartość 2 zł).

Sąd potępił czyn pracownika, ale uznał reakcję i działania pracodawcy za niewspółmierne wobec krzywdy, jakiej ten doznał. Dodatkowo pracodawca nie zakazał w żadnym regulaminie zakazu ładowania samochodów elektrycznych i hybrydowych przez pracowników. To nie bez znaczenia, bo gniazdek wolno było im używać, np. do ładowania telefonów i innych urządzeń prywatnych.

W rezultacie strony doszły do porozumienia. Umowę rozwiązano standardowo. Pracownik dostał ustawowe 8 tys. euro odprawy.

Opracował:
Źródło: Interia.pl