Kary za cofanie liczników są bardzo surowe. Mimo to nie działają

Kary za cofanie liczników są bardzo surowe. Mimo to nie działają

Wskaźniki Volkswagen Golf IV
Wskaźniki Volkswagen Golf IV Źródło: Janusz Borkowski (Wprost)
Polska ma jedne z najsurowszych przepisów w Europie dotyczących cofania liczników w samochodach, ale wskaźnik oszustw i tak pozostaje wysoki, alarmują eksperci.

Polska ma jedne z najsurowszych kar za proceder cofania liczników. Oszustom grozi pozbawienie wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Niestety nawet tak zaostrzone prawo jest bezsilne, ponieważ „złapanie” przestępcy za rękę jest w praktyce niemal niemożliwe.

W Polsce, podobnie jak w innych krajach europejskich od wielu lat odnotowuje się wskazania drogomierza podczas okresowych badań technicznych pojazdu. Przebiegi spisywane są także przy okazji przeglądów w autoryzowanych serwisach samochodowych, czy np. w ramach zawierania umów ubezpieczeniowych. Raporty historii pojazdów gromadzą dane z różnych krajów i dzięki temu są skutecznym narzędziem do wykrywania oszustw nie tylko lokalnie, ale globalnie.

– Statystycznie, osoby kupujące samochód z przekręconym licznikiem przebiegu przepłacają zazwyczaj o 20 proc. lub więcej w stosunku do faktycznej wartości samochodu. Według badań, globalne straty finansowe oszukanych nabywców mogły przekroczyć miliard euro – mówi Matas Buzelis, dyrektor ds. komunikacji w CarVertical i ekspert motoryzacyjny.

W Polsce oszustom grozi więzienie

Polska ma w Europie jedne z najsurowszych kar za licznikowy proceder, ale wskaźnik oszustw i tak pozostaje wysoki. W naszym kraju cofanie licznika jest jednoznacznie nielegalne, a oszustom grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Kara ta rozciąga się również na osoby współdziałające w procederze. W mniej poważnych przypadkach sprawca może otrzymać grzywnę lub zostać objęty dozorem kuratora na okres do dwóch lat.

Nie wszyscy wiedzą, ale grzywna (w wysokości 3000 zł) może zostać nałożona na właściciela samochodu, który nie zgłosi wymiany licznika przebiegu na nowy w stacji kontroli pojazdów. Ostateczna decyzja sędziego zależy jednak od wielu czynników i w większości przypadków oszuści unikają surowych wyroków. Dotyczy to nie tylko Polski, ale także innych krajów.

Ustawowe kary robią wrażenie

A jak sprawa wygląda na innych rynkach? Firma CarVertical sprawdziła to w 22 krajach Europy i w USA. Okazuje się, że podejście do oszustw związanych z licznikami kilometrów znacznie się różni. Czasem jest to wyłącznie grzywna, czasem więzienie. Znacząco różnią się także wysokości kar finansowych (nawet do 300 tys. euro we Francji) i okres pozbawienia wolności (np. do 8 lat w Chorwacji).

W Niemczech przestępca cofający drogomierz może zostać ukarany grzywną lub karą pozbawienia wolności do 1 roku. W Czechach za oszustwa związane z licznikami kilometrów grozi grzywna w wysokości do 25 tys. euro, a oszuści mogą również zostać skazani na karę pozbawienia wolności do 2 lat. Na Litwie oszuści mogą trafić za kratki nawet na 2 lata, we Francji na 2 lata, w Hiszpanii na 3,5 roku, a we Włoszech na 3 lata.

Na Łotwie grzywny za zwiększanie lub zmniejszanie przebiegu licznika kilometrów wynoszą tylko 100 euro dla osób prywatnych i 1000 euro dla osób prawnych. Niestety, Łotwa jest „mistrzem” kręcenia liczników na Starym Kontynencie – 12,9 proc. wszystkich samochodów miało zmanipulowany przebieg i wydaje się, że od 2020 r. nie ścigano tam ani jednej osoby.

Większość rzeczy nie działa

Taryfikatory są wysokie. Ale są w nich także maksymalne wyroki, których zwykle nikt nie otrzymuje. Grzywny także nie sięgają górnych granic. Co ciekawe, bardziej rygorystyczne przepisy niekoniecznie przekładają się na mniejszą liczbę przypadków oszustw, ponieważ cofanie liczników jest również problemem regionalnym: bardziej powszechne w Europie Wschodniej niż Zachodniej, ze względu na niższe dochody i wiele importowanych samochodów.

– Nie ma jednolitego systemu prawnego dotyczącego oszustw związanych z licznikami kilometrów. Gdyby wszystkie państwa członkowskie UE miały takie same przepisy dotyczące oszustw, doprowadziłoby to do długoterminowego rozwiązania problemu. Tymczasem niektóre kraje nie traktują tego tak poważnie, jak inne i jest to jeden z paradoksów, z którym borykają się globalne organizacje – mówi Matas Buzelis.

Czytaj też:
Kupno i sprzedaż samochodu używanego. Czy polski rynek jest przejrzysty i uczciwy?
Czytaj też:
Prawie 13 proc. sprowadzonych używanych aut ma cofnięty licznik