Fotoradar, zamontowany na wylotówce z Warszawy w stronę Pruszkowa, stanowi postrach dla kierowców. Dlaczego? W niespełna miesiąc od uruchomienia w połowie listopada 2024 r. zarejestrował niemal 8 tys. wykroczeń, a w ciągu 2,5 miesiąca liczba odnotowanych naruszeń przekroczyła ponad 12,5 tys.
Najbardziej „zapracowany” i „dochodowy” radar powrócił. To postrach dla kierowców
Z tego względu był określany jako najbardziej „zapracowany” i „dochodowy” fotoradar w Warszawie. Również z tego powodu był regularnie niszczony. We wtorek 8 września naprawione urządzenie zostało ponownie zamontowane, a tę informację potwierdził Wojciech Król, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego.
– To jest to samo urządzenie, zostało naprawione. Fotoradar będzie działał w ciągu kilku godzin, maksymalnie dobę po zakończeniu testów – przekazał Król, cytowany przez tvn24.pl.
Ostatni raz fotoradar został uszkodzony w marcu 2026 r. Urządzenie miało rozbitą obudowę, szybę osłaniającą obiektyw i radar prędkości. Wyglądało na to, jakby ktoś uderzał w nie czymś twardym lub zniszczył, obrzucając kamieniami.
Kierowcy żywiołowo reagują. „Niektórzy trąbią lub otwierają okna i krzyczą do monterów”
Reporter TVN Warszawa przed południem był na miejscu, czyli w Alejach Jerozolimskich na wysokości numeru 239, w pobliżu skrzyżowania z Ryżową. – Montaż fotoradaru rozpoczął się przed godziną 10. Pracownicy mają za zadanie zainstalować i skalibrować urządzenie – przekazał Mateusz Mżyk. Jak wynika z jego relacji, na widok fotoradaru w żywiołowy sposób reagują kierowcy.
– Niektórzy trąbią lub otwierają okna i krzyczą do monterów. Dzieje się tak za każdym razem, kiedy fotoradar wraca na swoje miejsce – dodał reporter.
Czytaj też:
Skoda wyprzedaje. Nowy SUV za 100 tysięcy złotych Czytaj też:
Podobny do Porsche w wersji mini. Kosztuje mniej niż 110 tys. zł
