Najnowsza generacja Nissana Micra to w pełni elektryczny, miejski hatchback, będący technicznym bliźniakiem Renault 5 E-Tech. Samochód wyróżnia się charakterystycznym japońskim designem, nowoczesnym kokpitem z systemem Google built-in.
Najważniejsze w małym elektryku – zasięg
Zacznijmy od zasięgu. Ponad 400 km w wersji rozszerzonej to już całkiem sporo i mogę potwierdzić, że nawet przy bardziej dynamicznej jeździe zasięgu nie ubywa bardziej, niż w starszych braciach i siostrach na paliwa płynne.
Fakt, że nie musimy się obawiać, że nawet dojeżdżając do pracy spod miasta będziemy musieli się co chwilę rozglądać za ładowaniem, jest krzepiący. Choć w sumie owo „rozglądanie” Micra podniosła do rangi sztuki – dzięki zintegrowanej usłudze Google z wbudowaną nawigacją z Google Maps jednym spojrzeniem oka możemy bez trudu dostrzec nie tylko wszystkie ładowarki na naszej trasie, ale także ich moc oraz aktualną dostępność – przyznaję, że funkcja zrobiła na mnie duże wrażenie i skutecznie wytrąca argument o niewygodzie związanej z ładowaniem. Co więcej, każdorazowo trasa ustawiona w Google Maps będzie miała wskazaną szacowaną pojemność baterii po dotarciu do celu – takie drobne, lecz dobrze przemyślane funkcje potrafią naprawdę skutecznie przekonać do siebie nawet zatwardziałych przeciwników jazdy na prąd. Oczywiście nasycenie samymi ładowarkami pozostawia jeszcze sporo do życzenia, ale nie są to już czasy przysłowiowego Dzikiego Zachodu, gdzie dalsza wyprawa elektrykiem wiązała się z tym specyficznym smakiem ryzyka i przygody.
Skoro przy tym jesteśmy, to warto wspomnieć o oferowanym czasie ładowania – wg specyfikacji 30 minut ma wystarczyć do naładowania od 15% do 80% pojemności akumulatora, a już 15 minut szybkiego ładowania na odzyskanie do 175 km zasięgu. To również udało się potwierdzić „organoleptycznie” – rzeczywiście trochę ponad 30 minut wystarczyło do naładowania auta z poziomu ok. 1/3 pojemności do ponad 90%. I znowu odbijając się od zarzutów o niewygodę związaną z prędkością ładowania, to trzeba uczciwie przyznać, że nie jest to czas potrzebny do napełnienia baku paliwa, ale jeśli połączymy ładowanie z szybkimi zakupami czy po prostu przerwą regeneracyjną w dłuższej podróży, to argument czasu ładowania staje się pomijalny. Wystarczy samo ładowanie zaplanować jak wiele czynności w naszym życiu.
Wyposażenie Nissana Micra
No dobrze, ale parafrazując powiedzenie: „nie samą baterią jeździ auto”. Co zatem więcej ma Micra do zaoferowania? Otóż zaskakująco wiele – począwszy od m.in. immersyjnego, dobrze zestrojonego systemu audio premium od firmy Harman Kardon opartego na 9 głośnikach poprzez tryby personalizacji zarówno wyglądu, jak i właściwości jezdnych auto po dopracowane i estetyczne wzory tapicerki – tu wypada pochwalić mocniejszy zwrot ku rozwiązaniom ekologicznym, bo tkaniny pochodzą z recyklingu, a skóra jest tylko w wersji syntetycznej.
Skoro jesteśmy przy wnętrzu, to kolejnym smaczkiem godnym wyróżnienia jest design podsufitki – to część auta, na którą rzadko się zwraca uwagę, a w Micrze będzie ku temu zdecydowanie więcej okazji, bowiem konstruktorzy zaprojektowali ten element z fantazyjnymi przetłoczeniami, nadając skądinąd banalnemu elementowi wyposażenia sporo charakteru.
Ale Micra to nie tylko dopracowany design – to auto ma również swoją bardziej troskliwą naturę. Wyposażone w wachlarz inteligentnych rozwiązań, Micra ostrzeże o pieszych i rowerzystach niespodziewanie pojawiających się przed maską i zainterweniuje, podobnie jak przy wykrytym ruchu poprzecznym (kojarzycie tę osobę gnającą po parkingu w centrum handlowym, kiedy planujecie wyjechać z miejsca parkingowego? To właśnie ta sytuacja, kiedy Micra zainterweniuje), ruchu w martwym polu lusterek bocznych czy przy niezamierzonej zmianie pasa.
Mało tego, Micra ma na pokładzie zestaw czujników monitorujących skupienie i uwagę kierowcy i spojrzenie ukradkiem na telefon spotka się ze stanowczą, acz taktowną reakcją i wyświetleniem komunikatu. Przyznam, że ta funkcja działa zaskakująco skutecznie i równie skutecznie skupia na prowadzeniu pojazdu.
Ile trzeba zapłacić za nowego Nissana Micra
Czy jest co wytknąć Nissanowi Micra? Umówmy się, ponad 150 tys. zł za auto segmentu B, czyli małych kompaktów to sporo, ale jednocześnie odnoszę wrażenie, że to auto gra we własnej lidze i na własnych zasadach. Poziom nasycenia technologią plasuje go na półce odpowiadającej flagowym modelom smartfonów – co automatycznie oznacza premię zawartą w cenie. Jednocześnie ta sama technologia potrafi niestety zawodzić – funkcja wykrywania zmęczenia kierowcy sugerowała odpoczynek od razu z samego rana po wyjechaniu z parkingu… Niewykluczone, że wie więcej, niż wypada przyznać i należy skorzystać z otrzymanej sugestii. Z takim samochodem świat stoi otworem.
Autor: Agnieszka Kieszczyńska
Czytaj też:
Renault Niagara trafia do produkcji. Znamy datę premiery
