Kłopotów z interpretacją nowych przepisów nie spodziewał się chyba nikt. Tymczasem „Rzeczpospolita” w artykule „Jazda na suwak: sposób dla cwaniaków” pisze, że te właśnie się pojawiły.
Zacznijmy od początku. Jazda na suwak, to sposób na rozładowanie korków, kiedy jest zator, a jeden z pasów zanika. Z dwóch pasów robi się jeden albo z trzech jeden. Wg Ministerstwa Infrastruktury kierowca na zanikającym pasie ma pierwszeństwo przed kierowcą na pasie głównym. Jak powinno się jechać, pokazuje ten schemat.
![]()
Tymczasem gazeta cytuje prawników, którzy mają inną interpretację. „Jazda na suwak jest wzorowana na rozwiązaniu zastosowanym w art. 18 i 18a prawa o ruchu drogowym. Czyli suwak nie daje pierwszeństwa” – twierdzą prawnicy.
Z kolei policja twierdzi, że „pierwszeństwo na zanikającym pasie dotyczy tylko pewnych sytuacji”.
„Kierujący pojazdem znajdujący się na pasie, na którym z różnych względów (zanikanie, przeszkoda) nie można kontynuować jazdy, jest w uprzywilejowanej sytuacji i powinien zostać wpuszczony przez kierującego jadącego sąsiednim pasem na pas ruchu, na którym kontynuowanie jazdy jest możliwe” – tłumaczy Radosław Kobryś z Komendy Głównej Policji.
Wg policji jazda na suwak obowiązuje tylko, gdy następuje zator (kolizja, awaria pojazdu), a pojazdy jadą bardzo wolno. Jeśli ruch odbywa się normalnie, kierowca z głównego pasa nie musi ustępować pierwszeństwa kierowcom z bocznych pasów.
„Teraz się zacznie wolnoamerykanka. Jestem pewny, że będzie to dla drogowych cwaniaków doskonały sposób na ominięcie korków” – uważa cytowany przez dziennik Andrzej Łukasik z Polskiego Towarzystwa Kierowców.
Za niedopełnienie obowiązku jazdy na suwak grozi mandat w wysokości 20-500 zł.
Czytaj też:
Od dziś nowe przepisy. Ustępujemy, bo trzeba, a nie z grzeczności
