Zielone światło dla pieszych na stałe, kierowcy muszą „prosić” o przejazd. Nowa moda z Zachodu

Zielone światło dla pieszych na stałe, kierowcy muszą „prosić” o przejazd. Nowa moda z Zachodu

Piesi na przejściu
Piesi na przejściu Źródło: Shutterstock / Photographee.eu
„Bedarfsampel”, czyli „światła na żądanie” to najnowszy pomysł, który zyskuje popularność w Niemczech. Zielone światło domyślnie jest tam wyświetlane dla pieszych – odwrotnie niż zwykle.

Zielone światło dla aut, czerwone dla pieszych. Jeśli piesi chcą przejść, muszą wcisnąć przycisk. Tak wyglądają i działają skrzyżowania od lat, niemal na całym świecie. A gdyby tak wszystko odwrócić? Na taki pomysł wpadły w zeszłym roku władze niemieckiego Karlsruhe na niektórych arteriach w tym mieście. Teraz tą samą drogą idą włodarze Hamburga.

Wszystko dla pieszych i rowerzystów

„Odwrócone” światła, po niemiecku znane jako „Bedarfsampel”, zostały zamontowane w miejscach, w których zdecydowanie większy od ruchu samochodowego jest ruch pieszych, rowerzystów i osób korzystających z innych środków transportu (hulajnogi, deskorolki itd.). Celem ma być podniesienie bezpieczeństwa tych użytkowników drogi.

Jak to działa? Domyślnie, zapalone jest zielone światło dla pieszych i rowerzystów. Dla aut świeci się czerwone. Kierowca nie musi jednak wysiadać z auta i wciskać przycisku – sprawę załatwia czujnik ukryty w asfalcie i radar na sygnalizatorze. Ważne jest jednak to, że samochód zawsze musi się najpierw zatrzymać na czerwonym. Dopiero gdy stoi, system włącza mu zielone światło. To spowalnia i uspokaja ruch.

Pomysł ma być rozwijany

„Dzięki temu wzmacniamy przede wszystkim aktywną mobilność, która już teraz odgrywa ważną rolę wzdłuż Kaiser-Friedrich-Ufer, ponieważ wiele osób chodzi tu na spacery i jeździ na rowerze" – wyjaśniał Anjes Tjarks, senator ds. Transportu w Hamburgu. Do 2024 r. planowane jest rozszerzanie pilotażowego projektu na kolejne skrzyżowania. Niewykluczone, że pomysł podpatrzą kolejne miasta – w Niemczech i nie tylko.

Czytaj też:
Elektromobilność to nie jest jedyna droga. Te argumenty dają do myślenia
Czytaj też:
Audi „podrasowało” RS 6 Avanta i RS 7 Sportbacka. Jest ekstremalna wersja Performance

Źródło: Moto.pl