Quady stały się popularnym prezentem dla dzieci i nastolatków, szczególnie w małych miejscowościach i regionach górskich. Problem w tym, że wiele takich pojazdów nie jest zarejestrowanych, nie ma ubezpieczenia, a młodzi kierowcy nie posiadają wymaganych uprawnień.
Coraz więcej dzieci na quadach mimo zakazów i tragedii
Polskie przepisy są jasne. Lekkim quadem można jeździć od 14. roku życia z prawem jazdy kategorii AM. Cięższe maszyny wymagają ukończenia 16 lat i prawa jazdy B1. Każdy pojazd używany na drogach publicznych powinien być zarejestrowany, a kierujący musi mieć kask.
Praktyka pokazuje jednak, że prawo w tej materii to fikcja, a przepisy często są ignorowane. Sprzęt sprowadzany z Chin bywa niespełniający norm technicznych, a dzieci jeżdżą po okolicy bez nadzoru.
Porażająca liczba wypadków z dziećmi jeżdżącymi quadami
„Gazeta Wyborcza” zwraca uwagę, że liczba wypadków, do jakich dochodzi z udziałem dzieci, które jeździły quadami, stale rośnie. W Mogilanach 14-latek jadący quadem śmiertelnie potrącił 72-letniego mężczyznę i uciekł z miejsca wypadku. W Wielkopolsce pięciolatek zginął po uderzeniu quada w drzewo. Sąd uznał, że wina leżała po stronie ojca dziecka, który nie zabezpieczył odpowiednio pojazdu przed dziećmi. Z kolei pod Suchą Beskidzką 14-latka bez kasku zmarła po zderzeniu z drzewem.
Dochodzi też do dramatycznych wypadków podczas jazdy quadami po lasach i polnych drogach. Dzieci odnoszą ciężkie obrażenia po zderzeniach z samochodami, drzewami czy maszynami rolniczymi. Zdarzają się nawet przypadki trwałego okaleczenia podczas prób samodzielnej naprawy pojazdu. Tak było w przypadku chłopca z Odrowąża, któremu koło zębate wkręciło ręce i zmiażdżyło palce u dłoni.
Policja i mieszkańcy walczą z quadowcami
Coraz większym problemem są również nielegalne rajdy motocykli i quadów po lasach, polach i terenach chronionych. Rolnicy skarżą się na zniszczone uprawy, a mieszkańcy Podhala organizują własne patrole i zatrzymują rajdowców do czasu przyjazdu policji. Dochodzi też do zabezpieczenia terenów, by osoby jeżdżące na crossach i quadach nie były w stanie przejechać. To również grozi wypadkami, w taką pułapkę wpadli akurat rowerzyści, których historię przytaczała „GW”. Z ich relacji wynikało, że pole było zabezpieczonymi prętami i metalowymi wypustkami mającymi odstraszać rajdowców.
Funkcjonariusze przyznają jednak, że pościgi za motocyklistami w trudnym terenie bywają niebezpieczne i często kończą się fiaskiem. Mimo to wiosną quadowcy znów ruszyli w teren, a wśród nich także dzieci, które dostały pojazdy na komunię.
Czytaj też:
Renault Niagara trafia do produkcji. Znamy datę premieryCzytaj też:
Kierowcy stracą ważny przywilej? Nadchodzą duże zmiany w punktach karnych
